Co się wydarzyło, gdy Świątek zmierzyła się z debiutantką Wimbledonu? Sprawdź!
Iga Świątek wciąż ma przed sobą długą drogę, by opanować grę na nawierzchni trawiastej, ale we wtorek Polka postawiła pierwszy krok w stronę, jak ma nadzieję, triumfalnej drogi na Wimbledonie, pokonując Polinę Kudermetovą 7:5, 6:1 w pierwszej rundzie.
Mierząc się z debiutantką Wimbledonu, pięciokrotna mistrzyni Wielkiego Szlema mogła liczyć na łatwe spotkanie, zwłaszcza że z pewnością chciała jak najszybciej opuścić piekielnie gorący Kort 2, gdzie temperatura sięgała ponad 33 stopnie Celsjusza.
Mimo że Kudermetova była nowicjuszką na trawie, Rosjanka nie dała się przytłoczyć okolicznościom ani rywalce i przez 45 minut rywalizowała z Świątek na równi z linii końcowej.
Nie był to test pierwszej rundy, jakiego Świątek by sobie życzyła, walcząc o poprawę swojego dość przeciętnego bilansu na kortach All England Club, które pozostają jedynym turniejem Wielkiego Szlema, gdzie nie awansowała jeszcze przynajmniej do półfinału.
Dopiero przy przedostatniej piłce otwierającego seta Świątek wywalczyła pierwszą okazję do przełamania, którą wykorzystała, gdy Kudermetova pomyliła się backhandem, oddając seta.
Ten cios skutecznie zgasił nadzieje 22-letniej Rosjanki na pierwsze zwycięstwo w meczu Wielkiego Szlema, gdy jej taktyka rozpadła się w drugim secie.
Podczas gdy Kudermetova przez cały 45-minutowy pierwszy set utrzymywała Świątek w niepewności co do swojego planu gry, była liderka światowego rankingu przeszła przez drugiego seta w 24 minuty, kończąc mecz efektownym winnerem z backhandu.
„Cieszę się, że moja gra zagrała w drugim secie i że przyszło dziś trochę kibiców, bo jest naprawdę gorąco,” powiedziała Świątek do publiczności po zapewnieniu sobie awansu do drugiej rundy, gdzie zmierzy się z Amerykanką Caty McNally.
PUSTE MIEJSCA
Wielu posiadaczy biletów zdecydowało, że nie wytrzyma upału panującego na stadionie przypominającym misę, więc Świątek i Kudermetova weszły na sparsely-filled Kort 2, witane przez tłum pustych zielonych miejsc.
Wielu z tych, którzy zdecydowali się zostać mimo piekielnej temperatury, próbowało się ochłodzić, używając papierowych lub bateryjnych wachlarzy. Jednak nawet trzymanie ich przez dłuższy czas z mokrymi od potu dłońmi było wyzwaniem.
Nie tylko kibice byli zmęczeni upałem, o czym świadczyła masa ręczników, które zaczęły się piętrzyć obok krzesła Świątek.
Jednak po osiągnięciu w zeszłym tygodniu finału na trawie w Bad Homburgu, Świątek była zdeterminowana, by cały ten wysiłek na przygotowania do Wimbledonu nie poszedł na marne.
Dwa asy w pierwszym gemie sugerowały, że może szybko zakończyć mecz, ale gdy Kudermetova wywalczyła pierwszą piłkę na przełamanie w piątym gemie, Świątek zdała sobie sprawę, że jej rywalka z 64. miejsca w rankingu nie będzie łatwym przeciwnikiem.
Błąd niewymuszony Kudermetovej dał Świątek szczęśliwe „życie”, a kiedy czterokrotna mistrzyni Roland Garros wygrała pierwszego seta, statystyki pokazywały, że była gorsza pod względem liczby winnerów i punktów zdobytych po pierwszym serwisie.
Jednak mając za sobą momentum zdobycia pierwszego seta, szybko zaczęła świętować swoje 62. z rzędu zwycięstwo w meczu otwarcia na światowym tourze.
„Potrzebowałam trochę czasu, by przystosować się do trawy, bo to coś innego niż Bad Homburg,” powiedziała Świątek, która przystąpiła do meczu po bezsennej nocy spowodowanej upałem.
„Jutro upał ma się skończyć, więc przetrwałam,” dodała z uśmiechem.



