Świątek dominuje, ale Tauson kontratakuje — Wymiana, o której mówi cały świat

Awans do drugiego tygodnia rywalizacji na wimbledońskich kortach był dobrym przyczynkiem do tego, by zadać Idze Świątek bardziej generalne pytanie, biorąc pod uwagę trzy dotychczasowe pojedynki. O poznanie optyki czołowej tenisistki świata zadbała Interia, konfrontując Polkę z zagadnieniem, na które udzieliła obszernej odpowiedzi. Zajęła także jasne stanowisko ws. Clary Tauson, z którą dzisiaj stoczy bój będący przepustką do ćwierćfinału, a także ciekawie odniosła się do wątku mentalnego.
Jeśli przyjmiemy, że Aryna Sabalenka udowadnia, z pozycji najlepszej tenisistki świata jest główną faworytką do triumfu w Wimbledonie, to kto depcze jej po piętach? Patrząc na pogrom wielu innych, wyśmienitych tenisistek, nie ma wątpliwości, że do najwęższego grona dołączyła Iga Świątek.
Upał, młoda dziewczyna, rozmaitości i “strzały”
Polka zrobiła bardzo wyraźny progres w grze na tej nawierzchni. Piłka bardziej jej się słucha, a ona słucha wskazówek swojego sztabu i rozsądku, że trawa to nie strzelnica. Tutaj ważniejsza od siły jest precyzja oraz specyficzna parabola uderzeń. Taką kombinacją, z domieszką mocy, można urządzać przeciwniczkom po ich stronie siatki koszmar, co mam okazję obserwować z najbliżej odległości od pierwszego meczu 24-latki.
Ta faza turnieju to zawsze dobra okazja, by zachęcić zawodnika to swego rodzaju podsumowań. Turniej wszedł w półmetek, więc ciekawe jest spojrzenie na to, co działo się przez pierwszy tydzień. Wysłannik Interii zapytał Świątek, jak tenisowo buduje się wraz z przebiegiem rywalizacji przy SW19. I idąc dalej, na przestrzeni trzech rozegranych spotkań, jakie sama wyciągnęła generalne wnioski, być może uznając, że pewnych akcentów w grze należy dodać, a innych nieco odjąć.
– Szczerze mówiąc każdy z tych meczów był zupełnie inny – rozpoczęła Iga, przechodząc automatycznie do szczegółów: – Zaczęłam turniej grając w 30 stopniach Celsjusza z dziewczyną młodą (22-letnią Poliną Kudiermietową – przyp.), co do której wiedziałam, że swoją solidnością prawdopodobnie będę w stanie z nią wygrać. Ale też nie wiedziałam, czego spodziewać się po drugiej stronie siatki. Potem zagrałam z Cathy McNally, która grała jakby wolniejszym tempem, ale miała bardzo urozmaicony tenis. A teraz z Danielle Collins, która lubi, mówiąc kolokwialnie, strzelać piłkami i grać bardzo agresywnie. Po prostu lubi grać na jeden strzał – wyodrębniła w analizie Polka.


